Bycie sojuszniczką/ sojusznikiem osób LGBT+ w Polsce, przypomina czasem beztroskie balansowanie na linie z tęczową flagą w ręku, prawda? Sytuacja bywa dodatkowo trudna, gdy zależy Ci na tym, wspierać osoby LGBT+ w pracy lub przy rodzinnym stole. Tu, nawet w chwili silnych emocji, trudniej wyrzucić z siebie to, co ciśnie Ci się na usta i po prostu trzasnąć drzwiami. Bo przecież jutro znów trzeba będzie przez nie wejść i zacząć nowy dzień wśród tych samych osób.
Rola bezkonfliktowych, wyrozumiałych sojuszników bywa często niedoceniana. Wiele z nich trafia do Funduszu dla Odmiany z poczuciem, że jedyne sensowne działania na rzecz osób LGBT+ to tylko spektakularne, konfrontacyjne akcje. Z czasem przekonują się, że te ostatnie są ważną, ale tylko jedna z wielu równie ważnych dróg. W rzeczywistości społeczność sojuszników jest niemniej różnorodna niż ta skupiona pod flagą LGBT+.
![]() |
Zawsze byłam osobą wspierającą, ale często bałam się otworzyć, martwiłam się, że powiem coś “nie tak”. Dopiero Odmienianie krok po kroku dało mi bardzo konkretne narzędzia, by wspierać skutecznie i bez stresu. Dziś to ja pomagam w sojusznictwie innym, tak jak mi pomógł w nim Fundusz dla Odmiany. |
Powiedzmy sobie szczerze – każdej osobie wspierającej równość, także osobie queerowej, zdarzyło się przejęzyczyć lub dowiedzieć się o jakimś pojęciu później, niż „powinna”. Jako fundacja LGBT+ organizująca m.in. lokalne spotkania, widzimy to na każdym kroku. Nie musisz mieć encyklopedycznej wiedzy, by zabierać głos. Nie musisz od razu wiedzieć, jak skomplikowanie definiuje się współczesna queerowość ani przedzierać się przez akademicki żargon dekonstruujący esencjalizm biologiczny czy esencjalizm płciowy. Choć te pojęcia są ważne i pomocne, świat sojusznictwa z osobami LGBT+ to nie egzamin ze słownictwa. Edukacja i realne wsparcie dla społeczności odbywa się właśnie w kuchniach, biurach i przy rodzinnych stołach.
Poznaj kilka prostych sposobów, które Ci to ułatwią.
Kiedy ktoś mówi coś, co wydaje się nie na miejscu – być może jest to stereotyp, żart lub po prostu nieprawdziwe stwierdzenie – Twoim celem nie jest „wygranie dyskusji”. Chodzi o to, aby delikatnie zakłócić to, co krzywdzące, i zasugerować lepszą perspektywę. Zamiast wchodzić w otwartą konfrontację, spróbuj zapytać:
Hmm, a co sprawia, że tak sądzisz?
lub daj znać o swoich wątpliwościach:
Nie wydaje mi się, żeby tak było. Spójrzmy na to z innej strony.
Takie wypowiedzi są zaproszeniem do refleksji. Oskarżenia i etykietowanie nierzadko działają odwrotnie – natychmiast budują mur, zmuszając rozmówcę do obrony.
Gdy usłyszysz coś, co zdaje się nadmiernie upraszczać rzeczywistość, nie musisz udawać eksperta. Dobrze i uczciwie jest powiedzieć:
Sam_a wciąż się tego uczę, ale uważam, że…
Chyba nie przekonuje mnie to, co mówisz. Ja spojrzał_a_bym na to raczej tak, że…
To kształtuje postawę otwartości zamiast dążenia do toksycznej perfekcji. Pokazuje innym, że bycie sojusznikiem to proces, droga, a nie gotowy stan umysłu.
Jeśli ktoś cię poprawi, podziękuj mu. Kiedy ktoś powie ci coś nowego (nawet jeżeli wcześniej się nie zgadzaliście), nie obawiaj się przyznać tego głośno:
Dzięki, to ciekawe, nie wiedziałam o tym!
Dzięki temu zmiana podejścia „na bieżąco” przestaje być czymś upokarzającym, a staje się ciekawą okazją do budowania relacji, współpracy. Pokazujesz, że zmiana perspektywy pod wpływem nowych faktów nie jest powodem do wstydu ani upokorzeniem. Staje się szansą na lepsze relacje.
Jeśli spotykasz się z lekceważeniem lub szyderstwem, oparcie się na czystej empatii często przynosi trwalszy efekt niż zasypywanie rozmówcy suchymi statystykami. Możesz powiedzieć:
Dowiedziałam_em się, jak trudne i raniące może to być dla osób LGBT+, gdy ludzie mówią takie rzeczy. Myślę, że po prostu nie zdajemy sobie sprawy, jak to brzmi z drugiej strony.
A gdy ktoś powiela fake newsy, zamiast twardego „jesteś w błędzie”, spróbuj zacząć od wspólnego mianownika:
Zdaje się, że obojgu nam zależy, by ludzie w naszym otoczeniu czuli się bezpiecznie.
To zmienia układ sił z „my kontra oni” na „spróbujmy to ułożyć razem”.
Twoją rolą nie jest karanie za złe słowa, a dbanie o to, by przestrzeń wokół Ciebie była bezpieczniejsza i bardziej życzliwa dla osób LGBT+. Takie nastawienie pozwala zachować spokojny, pewny ton. Ludzie znacznie chętniej słuchają i analizują swoje słowa, gdy czują, że nie szukasz pretekstu do awantury.
Gdy atmosfera gęstnieje, długie wywody bywają odbierane jak nudne kazania. Czasem proste i bezpośrednie zdania mają największą moc:
Ten żart mi się nie spodobał.
Myślę, że to tylko krzywdzący stereotyp.
Zwięzłość i brak zbędnego tłumaczenia się są najlepszym dowodem Twojej wewnętrznej pewności siebie.
Nie każda trudna, czy istotna dyskusja na tematy LGBT+ musi rozegrać się na forum. Czasem rzeczywiście trzeba zareagować tu i teraz, innym razem jednak warto zagryźć język za zębami, i porozmawiać w cztery oczy, kiedy opadną emocje i nikt nie czuje już presji widowni. Taka rozmowa może zmienić czasem więcej opinii, niż publiczna konfrontacja.
Tym, co tak naprawdę wówczas robisz, jest budowanie postawy ciekawości i empatii w praktyce. Pokazujesz innym, jak lepiej troszczyć się o innych, a nie jak szybciej mieć rację.
Pamiętaj też, że nie każdą dyskusję da się (i trzeba) przeprowadzić. Jeśli widzisz ścianę, dbaj o swoje zasoby. Czasem najważniejsze to zmienić temat i okazać wsparcie osobie LGBT+ bezpośrednio dotkniętej przykrym komentarzem. Umiejętne zarządzanie własną energią to klucz do bycia sojusznikiem-długodystansowcem.
Zrób mały krok: zaobserwuj kilka wartościowych profili prowadzonych przez osoby ze społeczności queerowej, posłuchaj podcastów, poczytaj o tęczowych doświadczeniach. Dzięki temu naturalnie osłuchasz się z językiem, argumentami i perspektywami, bez poczucia, że zmuszasz się do wkuwania definicji. Zanim się obejrzysz, wchłoniesz naturalny rytm sojusznictwa z osobami LGBT+ tak, jak wchłania się akcent podczas dłuższego pobytu w nowym miejscu.
* * *
Sztuka sojusznictwa ze społecznością LGBT+ nie polega na bezbłędnym recytowaniu pojęć. Czasem wystarczy odważyć się być obecną_ym w tych mniej komfortowych momentach i ze spokojem otwierać drzwi do rozmów.
Mamy nadzieję, że teraz dostrzegasz już w pełni, jak wielka siła kryje się w bezkonfliktowym podejściu, a także w chwilach niepewności, czy wahania. Regularna, spokojna obecność, gotowość do rozmowy, otwiera przed sojusznikami osób LGBT+ zupełnie nowe możliwości. Każdy dzień jest dobry, by z nich skorzystać. A kiedykolwiek tylko poczujesz, że to właśnie ten moment, pamiętaj: świat nie potrzebuje idealnych sojuszników: potrzebuje ludzi otwartych na to, by uczyć się w działaniu, zamiast w nieskończoność czekać na „idealny moment”.
Nie czekaj na lepsze jutro. Razem z nami buduj świat oparty na szacunku i zrozumieniu już teraz.
| Wspieram osoby LGBT+ w małych miejscowościach na dłużej |
Na razie wesprę Was jednorazowo |