Kto wspiera osoby LGBT+ w małych miastach i na wsi? Jakie są ich wyzwania?

06 lipca 2026, poniedziałek

Dyskusja na temat sytuacji osób LGBT+ w Polsce często skupia się wokół największych metropolii. Tymczasem większość naszego społeczeństwa  – ponad 70% – żyje poza nimi. Dlatego nasze wsparcie w pierwszej kolejności trafia właśnie tam. Lokalne, tęczowe działania tworzą nie tylko osoby ze społeczności LGBT+, ale i ich rodzice, znajomi, nauczycielki. Każdej z nich zależy, by przełamać impas, sceptycyzm lub milczenie. Postawić pierwszy krok na drodze do tego, by osobom queerowym w ich miejscowości po prostu żyło się lepiej.

 

Jednak pierwsze kroki na rzecz osób LGBT+ w małych miejscowościach mają swoje wyzwania. Dziś chcemy opowiedzieć Ci właśnie o nich. Zabieramy Cię za kulisy lokalnych działań na rzecz osób LGBT+ w Polsce i wyzwań z którymi mierzy się każdy, kto robi pierwszy krok. To historie niezwykłej determinacji i zaradności, które zadają kłam stereotypom na temat małych miast wsi. Mamy nadzieję, że znajdziesz w nich niejedną inspirację.

 

 

Przed jakimi trudnościami stają organizatorki działań na rzecz osób LGBT+ w małych miejscowościach?

 

1. Problem ze znalezieniem odpowiedniego, przyjaznego miejsca

To jedno z najczęstszych i pierwszych wyzwań, przed którymi stają osoby organizujące tęczowe działania w małych miejscowościach. 

 

Murowana Goślina

Członkinie Kobiecej Grupy Działania (KGD) „Fanaberia” doskonale zdają sobie sprawę z podobnych wyzwań mieszkanek małych miast. W rozmowie z nami przyznały, jak bardzo doceniają fakt, że od dawna mają własną siedzibę. To daje nie tylko poczucie niezależności, ale i oszczędza mnóstwo logistycznego główkowania w procesie organizacji. Dzięki temu członkinie KGD z Murowanej Gośliny mogły się skupić na tym, co najważniejsze, a organizacja spotkania o sytuacji osób LGBT+ poszła jak z płatka.

 

 

W przeciwieństwie do największych miast, gdzie miejsca przyjazne osobom LGBT+ są oznaczane w Google Maps, w mniejszych miejscowościach czasem trzeba zrobić głębszy research. Cały proces bywa stresujący i żmudny: w końcu nie wiadomo jeszcze, kto wspiera osoby LGBT+ w Twojej miejscowości, i czy nie narazisz się na negatywne reakcje. Z drugiej strony – często okazuje się być świetną okazją do poznania nowych sojuszniczek i sojuszników i to w zupełnie nieoczywistych miejscach.  

 

Zamość

Gdy osoby były już nieco wyczerpane próbami znalezienia przyjaznego miejsca na ich „Queer Movie Night”, nagle z pomocą przyszła Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Dzięki niej wydarzenie zagościło w pięknej, renesansowej synagodze.

 

 

Organizowanie działań na rzecz osób LGBT+ w małych miastach i na wsi ma swoją unikalną zaletę. Wspiera nawiązywanie relacji i współpracy z osobami i organizacjami, które w innym przypadku mogłyby się nie spotkać.

 

 

2. Brak wsparcia ze strony lokalnych instytucji i urzędów

Samorządy często wolą stawiać na takie inicjatywy mieszkańców, których format jest już sprawdzony. Dlatego brak patronatu nad nowym wydarzeniem LGBT+ nie musi oznaczać braku akceptacji queerowej społeczności. Czasem to po prostu kwestia ostrożności wynikającej z natury funkcjonowania lokalnych urzędów.  

Osoby LGBT+ w Polsce często doświadczają braku akceptacji, a różne organizacje i instytucje wycofują się ze współpracy z obawy na negatywne reakcje otoczenia. Dlatego brak oficjalnego wsparcia ze strony przedstawicieli miasta i ważnych, lokalnych organizacji, potrafi zaboleć podwójnie. To co dla jednych mogłoby być zwykłą formalnością, tu odczuwane jest w znacznie szerszym kontekście.

 

Legnica

Dorota i Agnieszka, mamy osób transpłciowych, postanowiły zrobić całodzienne szkolenie nt. transpłciowości dla nauczycielek i nauczycieli z okolicy. Zainspirowało je działanie Piotra – Odmieniacza ze Starachowic, którego historię poznasz za chwilę. Piotr dostał wówczas duże wsparcie od urzędu miasta, jednak w Legnicy się to nie udało. Efekt mrożący zadziałał także na wielu nauczycieli-sojuszników, którzy wcześniej byli chętni oficjalnie wesprzeć wydarzenie. Pomimo rozczarowania, Dorota i Agnieszka postanowiły nie odpuszczać. Konsekwentnie opowiadały o swoim pomyśle kolejnym osobom i dotarły do radnych, które oddolnie wsparły promocję wydarzenia. Efekt? Sala była pełna, a po spotkaniu pozostał ogromny niedosyt. Dziś legniccy nauczyciele chcą kontynuacji działania, a lokalne radne są gotowe dalej wspierać organizatorki.

 

 

Większość osób, z którymi dotychczas współpracowałyśmy przyznaje, że nawet przy braku patronatu miasta lub gminy – z pomocą przychodzą pojedyncze radne i radni. Czasem angażują się w promocję wydarzenia, innym razem przekonują resztę zespołu do udostępnienia miejsca. Jeśli organizatorki zdecydują się kontynuować inicjatywę – cieszy się ona znacznie szerszym wsparciem.

 

Tychy

Natalia organizowała 1. Tyski Dzień Równości w małym kolektywie i bez większego wsparcia urzędu miasta. Jednak dobra organizacja wydarzenia i jego bogaty program, już wtedy przyciągnęły zainteresowanie przedstawicielek władz miasta. Z czasem wydarzenie zyskało znacznie większą popularność i wsparcie. Tychy Osiedle Q z kolektywu stały się stowarzyszeniem, gromadząc wokół siebie sporą grupę wolontariuszy i wolontariuszek. Na 2. Tyski Dzień Równości przyszła pokaźna grupa przedstawicieli i przedstawicielek władz miasta, które oficjalnie zabrały głos w imieniu tyskiej społeczności LGBT+. Towarzyszyła im dyrektorka Miejskiego Muzeum w Tychach – dumna, że swoją kadencję może zakończyć wydarzeniem zorganizowanym na rzecz społeczności LGBT+.

 

 

 

3. Obawa przed łatką „tej jednej od LGBT+”

Organizatorki tęczowych inicjatyw  – szczególnie na wsi – rzadko zajmują się wyłącznie jednym tematem. Zwykle są szeroko zaangażowane w życie całej swojej miejscowości i regionu. Pomimo tego, rozmowy o sytuacji osób LGBT+ w Polsce, nierzadko budzące silne emocje – stwarzają ryzyko zaszufladowania. A sprowadzenie liderki szeroko zaangażowanej w życie lokalnej społeczności do miana kogoś, kogo zajmują wyłącznie sprawy osób LGBT+, po prostu nie jest fair. I choć obawa jest realna, opisanej powyżej sytuacji można ukniknąć.

 

Nowiny

Maria Jaszczyk – emerytowana nauczycielka z popegeerowskiej wsi w powiecie złotowskim – postanowiła wykorzystać bogactwo swojej dotychczasowej działalności, by zachęcić innych do wspierania osób LGBT+ lokalnie. Jej okolice słyną z długiej tradycji pszczelarstwa — dlatego rozmowom o “tęczowych sprawach” towarzyszyły warsztaty lepienia świec z wosku złotowskich pszczół. A ponieważ sama jest zaangażowaną katoliczką, na spotkanie zaprosiła osoby z Fundacji „Wiara i Tęcza”, by opowiedziały swoje historie w kontekście, który dla mieszkańców Nowin był bardzo ważny.

 

 

Kluczowe jest wzajemne zaufanie i potrzeba, by wszystkim w najbliższym otoczeniu żyło się lepiej – czyli właśnie te wartości, które dla mieszkańców małych miast i wsi są niezwykle ważne. To one przełamują niejedne lody, budując relacje wolne od tymczasowych etykiet.

 

 

4. Lęk przed wyoutowaniem przez samą obecność na spotkaniu: czyli dlaczego w lokalnych działaniach LGBT+ potrzebujemy sojuszniczek

Pomimo, że sytuacja osób LGBT+ w Polsce stopniowo zmienia się na lepsze, wrogość w przestrzeni tak wirtualnej, jak i publicznej, pozostaje wciąż aktualna. Tymczasem bez lokalnej sieci wsparcia i poczucia bezpieczeństwa, trudno o coming-out. Te realia bywają dla osób LGBT+ z małych miejscowości ogromną barierą. Niektóre z nich wolą nie ryzykować sytuacji, w której ktoś skojarzy je z danym wydarzeniem i wyjawi ich tożsamość, zanim same będą na to gotowe.

Właśnie dlatego działania na rzecz osób LGBT+ w małych miastach i na wsi tak mocno opierają się na trosce o prywatność. Mamy nadzieję, że to podejście zainspiruje także aktywistki z dużych miast. Odmieniaczki z małych miejscowości mają ogromne doświadczenie w budowaniu bezpiecznych, zaufanych przestrzeni. Ich żelazną regułą jest chociażby dbanie o to, by nikt nie publikował zdjęć bez zgody osób uczestniczących.

 

Garwolin

Patrycja, jej narzeczona Kasia i młodsza siostra Julia stworzyły cykl zamkniętych warsztatów artystycznych dla lokalnej społeczności LGBT+. Gdy robiłyśmy z nimi wywiad, dostałyśmy zdjęcia z bardzo jasną instrukcją. Część ujęć mogła trafić wyłącznie do naszego prywatnego archiwum, by chronić prywatność osób uczestniczących. To zresztą częsty zwyczaj. Odmieniaczki z małych miast i wsi, przesyłając nam relacje, od razu zaznaczają, czyje wizerunki należy zakryć przed publikacją.

 

 

Z drugiej strony, świadomość trudnej sytuacji osób LGBT+ mocno mobilizuje sojuszniczki. Poza dużymi miastami odgrywają one kluczową rolę w budowaniu lokalnych sieci wsparcia. To one najczęściej inicjują tęczowe działania, nawet gdy z początku startują w pojedynkę. Robią to, bo te wyzwania dotyczą ich bliskich. Zależy im na tym, by lokalna rzeczywistość była lepsza dla osób, które uczą, z którymi się przyjaźnią albo które wychowują. Są gotowe wziąć na siebie ciężar sceptycyzmu lokalnych instytucji, czy negatywnych reakcji otoczenia. W ten sposób pośredniczą w budowaniu przestrzeni, która pozwala osobom queerowym stopniowo poczuć się bezpieczniej, nawiązać relacje i pewnego dnia – zrobić coming out. 

 

Milicz

Lokalna sojuszniczka — Beata — zgłosiła się po Grant dla Odmiany, by stworzyć w Miliczu bezpieczną przestrzeń dla osób LGBT+. „Przestrzeń bez uprzedzeń, bez hejtu, w poczuciu bezpieczeństwa i wolności do bycia tym, kim się jest.” Z czasem ich spotkania doprowadziły do powstania 1. Marszu Równości. Pomysł powstał spontanicznie, gdy uczęszczające na spotkania osoby poczuły się gotowe zorganizować większe, publiczne wydarzenie. Dzięki marszowi, mnóstwo milickich osób LGBT+ miało szansę poznać się nawzajem. Poczuły, że nie są same.

 

 

5. Poczucie osamotnienia

Tęczowe inicjatywy w małych miastach i na wsi powstają zazwyczaj dzięki garstce osób, a często nawet jednej. I choć taka sytuacja wcale nie jest patowa, może ona prowadzić do poczucia osamotnienia. Niekiedy organizatorki obawiają się, że wezmą za dużo na głowę i tuż po pierwszym wydarzeniu będą wyczerpane. Osoby przyznają czasem, że z początku czuły się, jakby „porywały się z motyką na słońce”. Wrażenie bycia „jedyną taką osobą w okolicy” towarzyszy zarówno sojuszniczkom, jak i osobom LGBT+ robiącym lokalne działania. Dlatego w Funduszu dla Odmiany bardzo ważne jest dla nas, by osoby mogły liczyć na nasze wsparcie na każdym etapie. W programie Odmienianie krok po kroku podpowiadamy, jak przeciwdziałać wypaleniu. 

 

Starachowice

Piotr, organizator szkolenia na temat transpłciowości w Starachowicach, wspomina, że odczuwał brak zorganizowanych grup czy stowarzyszeń w okolicy, które mogłyby mu pomóc. Od samego początku organizował spotkanie tak, by dało się je zrobić w pojedynkę. W pewnym momencie sprawy nabrały zaskakującego obrotu – wydarzenie nie tylko cieszyło się ogromną grupą odbiorców, ale aula urzędu miasta wypełniła się po brzegi wspierającymi nauczycielami i nauczycielkami.

 

 

Jak mówi Grześ, opiekun programów grantowych w FDO – “Liczba osób, czy lista obecności nie świadczą o impakcie, bo z doświadczenia wiem, że zmiana często zaczyna się od jednej osoby”. Co więcej, gdy ktoś postawi pierwszy krok, społeczność wokół inicjatywy zaczyna się powiększać. W tym tkwi paradoks i niezwykłość działań na rzecz osób LGBT+ w małych miastach i na wsi: pierwsze działanie przywołuje niekiedy poczucie osamotnienia i jednocześnie stanowi doskonałe narzędzie, by je przełamać. 

 

***

 

Wszystkie początkowe wyzwania – od logistycznego zmęczenia, przez brak odgórnego wsparcia, aż po lęk przed wyoutowaniem – pokazują, że lokalna zmiana wymaga intensywnej pracy wielu osób. Jednak gdy ktoś zdecyduje się postawić ten pierwszy krok, machina rusza: wokół inicjatywy stopniowo gromadzą się kolejne osoby, a początkowe osamotnienie ustępuje miejsca sąsiedzkiej sieci wsparcia. W Funduszu dla Odmiany nie stawiamy na spektakularne działania. Rzeczywistość pokazuje, że nierzadko to kameralne inicjatywy dają szansę, by osoby LGBT+ mogły czuć się “u siebie”. Każdy warsztat dla nauczycieli, lokalny pokaz filmowy czy świadomy sojusznik osób LGBT+, powoli rozszczelniają niepewność i stereotypy. To właśnie ta konsekwentna, oparta na wzajemnym zaufaniu praca uczy nas najlepiej, jak wspierać osoby LGBT+ bez presji i bez zbędnego patosu, realnie zmieniając codzienną sytuację osób LGBT+ w Polsce.

Fundusz dla Odmiany
ul. Nowogrodzka 7/9 lok. 35
00-513 Warszawa
[email protected]
+48 505 023 804

BNP Paribas
05 1600 1462 1825 6344 5000 0001
IBAN: PL05 1600 1462 1825 6344 5000 0001
BIC/SWIFT: PPABPLPK

NIP: 5213869167
REGON: 383677651
KRS: 0000791625

Fundusz dla Odmiany jest organizacją pozarządową działającą na podstawie Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. 2003 Nr 96 poz. 873) i Ustawy o fundacjach (Dz.U. 1984 nr 21 poz. 97). Działania Funduszu mają charakter non-profit.

KODOWANIE MICHAŁ SEPIOŁO | UX PIOTR SZYDŁOWSKI | ZDJĘCIA KLAUDYNA SCHUBERT | PROJEKT GRAFICZNY JOANNA BĘBENEK

© FUNDUSZ DLA ODMIANY 2024